Liberty Media chce konsekwentnie poszerzać kalendarz Formuły 1 i myśli nad nowymi lokalizacjami. Tymczasem zainteresowania królową motorsportu nie wykazują Argentyńczycy, którzy stawiają na promocję poprzez MotoGP.
Łukasz Kuczera

Łukasz Kuczera

Materiały prasowe / Pirelli / Na zdjęciu: wyścig F1

  • Formuła 1 może znów zmienić właściciela. Liberty Media rozważa różne opcje

W najbliższych latach w kalendarzu Formuły 1 pojawi się szereg nowych wyścigów. Potwierdzone zostało już Grand Prix Wietnamu, możliwe jest też zorganizowanie imprezy na Filipinach. O powrocie do elitarnego cyklu myślą również Holendrzy i Finowie.

W ostatnich latach na rozwój infrastruktury torowej postawili też Argentyńczycy. Na remont obiektu w Termas de Rio Hondo wyłożono spore środki, dzięki czemu odbywa się tam runda MotoGP. Ponadto na torze San Juan Villicum zorganizowane zostaną wyścigi World Superbike.

Niektórzy eksperci zaczęli zatem wymieniać Argentynę jako kraj, który również mógłby się pokusić o obecność w F1. Szanse na to są jednak zerowe. – Formuła 1 to marzenie. Musimy być realistami. Mamy miejsce w MotoGP, stawiamy na wyścigi motocyklowe – powiedział Ricardo Sosa, minister turystyki.

Wpływ na decyzję Argentyńczyków bez wątpienia ma kryzys finansowy, z jakim kraj zmaga się od wielu miesięcy. Tamtejsze peso bardzo szybko traci na wartości, a rząd już kilkukrotnie ogłaszał programy ratunkowe, które miały naprawić sytuację.

Obecnie w Ameryce Południowej rozgrywany jest tylko jeden wyścig F1, a jego gospodarzem jest Brazylia. Umowa z zarządcami toru Interlagos upływa jednak po roku 2020. Dalsza przyszłość Grand Prix Brazylii stoi pod znakiem zapytania, bo obecnie w królowej motorsportu nie ma ani jednego kierowcy z kraju kawy.

ZOBACZ WIDEO: Sektor Gości 98. Włodzimierz Zientarski o powrocie Roberta Kubicy do F1 i dramacie syna [cały odcinek]

Czy Formuła 1 powinna docierać do nowych krajów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Zgłoś błąd

Marca